Łączna liczba wyświetleń

sobota, 27 września 2014

"Miłość, pieniądze i wieczna ucieczka"

Część 1/3


Właśnie zmierzam w kierunku hotelu, do którego sprowadza mnie mój klient. Czym się zajmuje..? Można  nazwać to pewnego rodzaju usługami.. sex usługami. Mówiąc prościej sex za pieniądze, jest to coś co robię by mieć za co żyć. Nie znam swojej rodziny, odkąd pamiętam żyje sam. Będąc młodszy czasem nie miałem nawet schronienia nad głową. . Teraz dzięki tej pracy jestem w stanie żyć jak normalny człowiek, ale to nie jest teraz ważne. Wracając do tego gdzie właśnie się znajduje, to wchodzę do hotelu w którym chciał się spotkać mój klient. Hotel wydaje się być całkiem przytulny, nie wygląda na najdroższy. Zapukałem do drzwi które po krótkim czasie się otworzyły. Ujrzałem za nimi bardzo przystojnego i dość wysokiego mężczyznę ubranego w garnitur. Jego krawat był poluzowany co  dodawało mu to jeszcze więcej męskości.  Przez chwilę stałem przed drzwiami jak wryty, wpatrując się w niego dokładnie. Gdy w końcu się ocknąłem, uśmiechnąłem się miło i przedstawiłem
- Cześć, jestem Ryu. Miło mi cię poznać-  powiedziałem radosnym głosem.
- A tak, wejdź.  - powiedział niewzruszony po czym wpuścił mnie do pokoju.
- A do ciebie jak mogę mówić? Nie musi to być prawdziwe imię jeżeli chcesz - dodałem dalej uśmiechnięty rozgladajac się po pokoju.
- ..Toshiro. - odpowiedział zamykając drzwi.
Na podłodze stały dwie wielkie torby.
- Wyjechałeś w interesach? - zapytałem ciekawy
- Ah tak..
- .. jeżeli pozwolisz Toshiro wezmę szybki prysznic, możemy pójść razem jeżeli chcesz - powiedziałem dalej z tym samym uśmiechniętym wyrazem na twarzy.
- Nie..
- Okej, to poczekaj chwilkę. - dodałem puszczając mu oczko.
Wszedłem do lazienki, rozebrałem się i spokojnie zacząłem oblewać się ciepła woda pod prysznicem. Usłyszałem że ktoś otwiera drzwi.
- to ty Toshiro..? Pewnie chcesz skorzystać z toalety? - zapytałem odsłaniając lekko kotarę by móc go choć trochę zobaczyć. Nie zdążyłem go jeszcze dobrze zauważyć a on był już przy prysznicu.  Złapał mnie za ręce i wyciągnął z niego.  Nie miałem pojęcia co się wlasnie dzieje. Zaczął mnie całować tak namiętnie ze mój głos był nie do opanowania..
-Toshiro .. zamoczysz przeze mnie garnitur. .-  powiedziałem ledwo co łapiąc oddech.
-To nic..
Zaczął dotykać i pieścić mnie trochę niżej. Wydawał się naprawdę podniecony.
- Chcesz zrobić to tutaj?
-Tak.. Mogę?
- Um - przytaknołem - W torbie mam żel..
Schylił się nieco i wyciągnął żel który  chwilę później użył.
Przez cały ten czas całował mnie tak namiętnie ze na nowo stawałem się podniecony,  a on będąc we mnie stawał się coraz bardziej napalony. Zmęczeni na koniec położyliśmy się w łóżku i odpoczywaliśmy. Byłem lekko zmęczony ale nie poszedłem spać,  chciałem z nim trochę porozmawiać.  Napiłem się wody która stała na stoliku obok łóżka, a on wyciągnął papierosa którego po chwili zaczął palić.
- Naprawdę jesteś bardzo przystojny Toshiro, a w potarganych włosach wyglądasz jeszcze młodziej. . Ile masz lat?
-To tajemnica.
- To i tak nie ma znaczenia, to tylko jednorazowa przygoda.. chyba że wynajmiesz mnie jeszcze kiedyś-  dodałem uśmiechnięty.
- ..Ważniejsze ile ty masz lat.
- Ja.. mam 21 ale to tajemnica! - powiedziałem  mu prosto w oczy i uśmiechnąłem się jeszcze bardziej
- Studiujesz? Po co student robi takie rzeczy? Dla pieniędzy?
- Aktualnie się nie uczę. . Tak mógłbym zatrudnić się w normalnej pracy ale sex za pieniądze jest bardziej opłacalny. . Nie mam rodziny,  sam muszę zarobić na mieszkanie i jedzenie.
-hmm.. - dodał jak by nie wiedział co powiedzieć.
Wtuliłem się w niego spowrotem i zacząłem całować go po szyi.
- Toshiro zróbmy to jeszcze raz.. możesz, prawda?
-taak - odpowiedział nie zastanawiając się dłużej.
- Mogę jeszcze o coś spytać-  zapytałem ciekawy w ramionach Toshiro.
- Pytaj.
- Nie wyjechałeś w interesach prawda..? Co jest w tej wielkiej torbie?
- .. naprawdę nie powinno cię to interesować. . Ale jak już zapytałeś to zdradzę ci że.. uciekam przed policją a w torbie jest głową człowieka którego zabiłem - wyszeptał mi do ucha z poważną miną patrząc na moją reakcję
- Dalej chcesz się ze mną kochać?
- haha.. wiem że żartujesz. .- odpowiedziałem lekko wystraszony.
Nie dałem się wrobić w ten głupi żart i namiętnie zacząłem całować jego szyję. Kochalismy się jeszcze intensywniej niż wcześniej.  Pierwszy raz czułem się tak wspaniałe podczas seksu z obcym facetem. . Toshiro wcale nie wydawał się taki obcy, był delikatny i dawał wrażenie jak by znał moje ciało na wylot. .
-Toshiro..- wydusiłem z siebie resztkami sił - proszę. . zabierz  mnie.. ze sobą.. gdzie tylko chcesz. .- nie dałem rady  powiedzieć nic więcej przez rozkosz której doznawałem dzięki Toshiro.
-..dobrze.
Obudziłem się około 10 rano przeszukując pokój wzrokiem. Nigdzie go nie było.. Na stoliku koło łóżka leżała tylko koperta, podniosłem  ją i otworzyłem. Było w niej gdzieś koło 5 tysięcy złotych. Przeraziłem się ta sumą ale bardziej zmartwiony byłem faktem że dostając taką kwotę pieniędzy na pewno już go więcej nie zobaczę. . Zrezygnowany ubrałem się i poszedłem do własnego mieszkania, po drodze kupując kilka rzeczy do zjedzenia.  Przez całą drogę myślałem tylko o nim. W domu wziąłem szybki prysznic i przygotowałem jedzenie. Usiadłem przed telewizorem i włączyłem program z wiadomościami
" Najnowsze wiadomości.  Poszukiwany jest Kojima Toshiro, za napad na bank i kradzież 500 000$.. " Widząc zdjęcie Toshiro i ten nagłówek wyplułem z buzi jedzenie i raptownie wstałem z fotela.  Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. . Toshiro złodziejem  .. Czyli te pieniądze w kopercie.. czy ja jestem w to zamieszany..? Ale jego potwierdzenie na moje " zabierz mnie ze sobą " i tak nie zostanie spełnione. . Już sam nie wiedziałem czy bardziej martwię się o to, że jest on złodziejem czy o to, że już więcej go nie zobaczę.  Bładzac myślami ledwo usłyszałem telefon który już chwilę dzwonił. Szybko pobiegłem do odebrać..
- halo- powiedziałem dalej gryząc te wszystkie myśli.
- mówi Toshiro.
...

wtorek, 9 września 2014

"Lepsze życie"

Dzień jak co dzień, szkoła, dom, szkoła, dom. Nic się nie  zmieniało, aż do dzisiejszego dnia. Siedząc w szkolnej ławce znudzony całym dniem, myślałem tylko o jednym. O miłości mojego życia, która właśnie idzie w kierunku mojej ławki. Był to wysoki, dobrze zbudowany brunet o pięknych czarno-brązowych oczach. Miał na imię Takumi.

- Hey Shinji. - odezwał się pierwszy, gwałtownym tonem

- H-Hey.. - odpowiedziałem lekko zdezorientowany.

- Ostatnio w ogóle ze sobą nie rozmawiamy.. Może pójdziemy dzisiaj do Ciebie pouczyć się razem do jutrzejszego sprawdzianu z matematyki? - Odparł radosnym głosem, przez uśmiech przymrużając lekko oczy.

- O-Okej. - Zgodziłem się, nie przemyślając tego do końca.

Wiedziałem, że przez to moje serce będzie cierpieć jeszcze bardziej. Przez ten ból zacząłem nawet go unikać. Myśl, że jest obok mnie a ja nie mogę nawet spojrzeć mu głęboko w oczy. Byłem pewny, że gdybym powiedział mu co tak naprawdę czuje, już nigdy by się do mnie nie odezwał. Nie chciałem psuć swojej sytuacji jeszcze bardziej.

- Okej! To po lekcjach spotykamy się pod szkołą! Będę czekał! - dodał z radosną miną wybiegając z sali.

Słusząc słowa "Będę czekał!" z jego radosnych ust, które były skierowane właśnie do mnie, cały sie zarumieniłem. Szybko schowałem swoją twarz w bluzie która leżała na ławce.  Miałem tylko wielką nadzieje, że nikt nie zauważył mojej czerwonej ze wstydu twarzy..

Lekcje się skończyły a ja spakowałem się, zmieniłem buty i wyszedłem pod szkołę. Idąc razem z Takumim, modliłem się by nie palnąć czegoś niechcianego i wszystkiego nie zepsuć. Przez całą drogę tylko Takumi mówił, opowiadał różne historie sprzed kilku dni. Gdy w końcu doszlimy do mojego pokoju, usiedliśmy na podłodze i wyjeliśmy książki z plecaków.

Takumi patrzył na mnie cały czas jak by chciał się o coś zapytać. Jego wzrok skierowany na mnie, był tak strasznie krępujący, że nie wytrzymałem i zapytałem.

- Takumi, czego się tak na mnie patrzysz? - powiedziałem zarumieniony, odwracając wzrok w inną stronę.

- Jestem ciekaw dlaczego w moim towarzystwie zachowujesz się tak dziwnie.. Znamy się tyle lat a ty unikasz mnie jak bym był conajmniej twoim wrogiem..- odpowiedział bez namysłu prostując swoje zgięte plecy i patrząc na mnie zaciekłym wzrokiem.

- Bo.. P-Przepraszam ale nie mogę ci powiedzieć.. Na-Naprawdę p-przepraszam..

- Dobra nie chcesz to nie mów.- mówiąc to stanowczym głosem odwrócił się plecami do mnie i włożył nos w książkę, kuląc przy tym całe plecy.

Widząc jak zezłościł się na mnie, wyciągnąłem rękę w strone jego pleców. Lecz gdy uświadomiłem sobie, że to przecież osoba którą dażę tak wielkim uczuciem, moją twarz przyozdobiły wielkie rumieńce na policzkach. Szybko cofnąłem ją do swojej klatki piersiowej i przytrzymałem drugą dłonią. Gdy w między czasie Takumi odwrócił się z zaciekawieniem, widząc mnie w takim stanie jego wyraz twarzy zmienił się w przerażenie. Szybko złapał mnie za rękę i wykrzyczał

-Shinji, co się stało?! Czy to moja wina?! Ja przepraszam! Ale jesteś moim najlepszym przyjacielem. Jesteś dla mnie bardzo ważny a widząc jak się odemnie odwracasz po prostu boli mnie serce.. - Po tych słowach przysunął się bliżej i przytulił mocno.

Nie powiedziałem nic. W mojej głowie nagromadziło się milion myśli. Stało się to dla mnie za trudne i łzy same zlatywały mi po policzkach. Takumi czując, że małe kropelki spadają mu na ramię i przez koszulke docierają aż na jego skórę, odsunął się odemnie, cały czas trzymając mnie dłońmi za ramiona. Zobaczył całego zapłakanego mnie który panicznie ocierał swoje łzy dłońmi zacierając przy tym swoje oczy, które po kilku sekundach zrobiły się dookoła całe zaczerwieniałe.

- Czemu płaczesz..? - zapytał, ocierając przy tym dłońmi delikatnie łzy które zatrzymały się na moich policzkach.

- Jeżeli ci powiem to znienawidzisz mnie.. - zhisteryzowany, płacząc dalej dodałem - Ja nie chce Cię stracić..! Proszę nie karz mi tego mówić..!

Spanikowany skuliłem się całkiem a łzy które wcześniej spływały po policzku zaczęły spadać prosto na kolana Takumiego który przez chwilę umilkł. Ta ciszał była dla mnie bardzo bolesna bo potwierdzała fakt że nawet jeśli jestem dla niego najlepszym przyjacielem to i tak nie jestem dla niego tak wiele wart..

-. .Shinji, ja naprawdę przepraszam, ale chce to wiedzieć. Jestem pewny, że nigdy przenigdy bym Cię nie zostawił, więc powiedz mi i nie bój się o konsekwencje.

Wyprostowałem się, a łzy na trochę przestały spływać z moich oczu. Takumi spojrzał mi prosto w oczy tak jak by wyczytywał z nich wszystko co miałem powiedzieć. Zbliżył się jeszcze bardziej, chwycił delikatnie za moje policzki i nie wachając się więcej pocałował w usta, nim cokolwiek powiedziałem.

-Takumi.. -powiedziałem zdeorientowany gdy tylko odsunął się lekko od moich ust.

- A teraz proszę mi podać powód unikania mnie przez tyle czasu.

Myśl, że Takumi własnie mnie pocałował nie dała mi spokoju. Tak czerwony na twarzy nie byłem jeszcze nigdy. Ale dlaczego on to zrobił?! Przecież to niemożliwe by on nie lubił w taki sposób.. Przecież to ja cierpiałem tyle lat z powodu jego nieodwzajemnionej miłości.. Dlczego..?! Mój mózg w tej chwili był jakby zamknięty, a myśli uciekły jakby na inny świat..

-Shinji.. Shinji..! -wykrzyczał zaniepokojony.

-Takumi.. ty żartujesz sobie ze mnie prawda.. ? To przecież nie może być prawda.. Ja śnię, prawda..?! Przecież moje uczucia.. tyle lat.. To na pewno sen..

-Proszę przestań, to nie sen! Ale o co chodzi z tymi uczuciami? Czy ty do mnie coś czujesz? Chce usłyszeć to z twoich ust. Proszę powiedz mi..

- Ale dlaczego mnie pocałowałeś..?

- Jak zacząłeś mnie unikać uświadomiłem sobie że tak naprawdę moje uczucia do ciebie nie ograniczają się do zwykłej przyjażni. Widząc jak oddalasz się odemnie moje serce bolało tak bardzo.. Już sam nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić..

- Ja.. Takumi.. Ja Cię kocham! Unikałem Cię bo już nie mogłem tego znieść, nie byłem w stanie ograniczać się tylko do płytkiej przyjaźni.. Kocham Cię już bardzo długo i nie chce ograniczać się względem ciebie.

Takumi złapał mnie szybko dłoni za policzki i zaczął całować wkładając swój jezyk do moich ust. Dla mnie ta chwila była jak sen.. Nie mogłem uwierzyć w to co się teraz dzieje.. W myślach snułem tylko by ten sen się już nigdy nie skończył..

Całowaliśmy się tak jeszcze przez chwile aż zabrakło nam tchu i oddaliliśmy nasze usta od siebie.

- Shinji, wiesz.. ja też Cie kocham. Przepraszam, że przez tak długi czas sprawiałem ci tylu bólu.. Naprawdę przepraszam..
Po tych słowach przybliżył się nieco i delikatnie pocałował w nos, następnie delikatnie przsunął się na prawy policzek darząc go następnym delikatnym pocałunkiem. Gdy w końcu wylądował na moich ustach, powtórzył się pocałunek sprzez 2 minut. Całowaliśmy się jeszcze przez chwile.

-Shinji.. może przejdziemy na łóżko..? - dodał szepcząc mi do ucha.

Kiwnąłem tylko głową na "tak" i dalej całując się razem przenieśliśmy się niezdarnym krokiem na łóżko. Lądując na łóżku Takumi zaczął ściągać mi koszulkę w tym czasie całując mój brzuch. Gdy w końcu położyłem się na plecachi zaczął pieścić moje sutki palcami. Było to tak podniecające że sam zacząłem delikatnie ściągać jego koszulke muskając jego plecy palcami. Gdy przeszedł troche niżej, zaczął ściągać moje spodnie najpierw powoli rozpinając pasek. Gdy leżałem tak pod nim zdałem sobie sprawę że to naprawdę nie jest sen a Takumi właśnie ściąga moje spodnie. Czułem się bardzo szczęśliwy ale było to tak nierealistyczne ze naprawdę nie potrafiłem uwierzyć w to co właśnie miałem przed oczami. Wszystko wydawało się jak sen, bajka która zaraz się skończy a ja wrócę do monotonnego życia które sprawiało mi ból. . Gdy tylko  w myślach przepowiadalem sobie taki scenariusz moja twarz przybrała smutnych barw a łzy ponownie zaczęły wpływać mi po policzkach.

- Sinji! ? Co się dzieje! ? Ja przepraszam za bardzo się pospieszylem nie powinienem cię tak do tego zmuszać. . Ja przepraszam ..

- Nie to nie prze ciebie.. Po prostu nie mogę uwierzyć w to co się właśnie dzieje.. przecież to wszystko wygląda jak sen, sen który zaraz się skończy.. Ja naprawdę Cię kocham. . Dlaczego to wszystko musi tak boleć..? - powiedziałem zapałkany ocierajac oczy dłońmi..

- Shinji proszę nie płacz już wiecej.. jestem przy tobie i nie puszczę cię nigdzie. Kocham cię i nie pozwolę byś tak cierpial. Wystarczy ze mi  uwierzysz..

Po tych słowach położył mnie spowrotem na łóżko i od nowa zaczął całować moje cialo. Po tych słowach nie płakałem więcej. . Uwierzylem mu i nie bałem się o nic wiecej. Nasze ciała stykaly się ze sobą a ciche jęki które pozostawały się z naszych ust stawały się zarówno podniecajce jak i uspokajające. Głos który co jakiś czas mówił "Shinji.." był tak seksowny i męski ze gdy tylko na nowo słyszałem podniecalem  się jeszcze bardziej a nasz stosunek stawał się coraz  bardziej namiętny. W ten jeden wieczór spełniły się moje wszystkie marzenia.. niczego już więcej nie potrzebowałem.. Takumi  był jedynym którego pragnąłem nad życie. Rano budząc się i lekko otwierając oczy przestraszył się widokiem pustego pokoju, w którym nie ma Takumiego.. Szybko wyszedłem spod pościeli i pobiegłem z przerażoną miną do salonu w którym nie było po nim śladu . . W mojej głowie gromadziły się przemyślenia " zostawił mnie po tym co powiedziałem ", "on na pewno mnie nie kocha, dlatego go tu nie ma.. uciekł.. " gdy zacząłem biec do kuchni by sprawdzić tam łzy zaczęły ciec po policzkach nie mogąc ich zatrzymać i biegnąc dalej zacząłem je wycierac. Lecz gdy wszedłem do kuchni ujrzałem przez przymruzone i zapłakane oczy sylwetkę Takumiego który stał w fartuszku smażac omlety na śniadanie. Przetarłem oczy jeszcze raz stojąc w wejściu do kuchni.. gdy tylko wyrażenie zobaczyłem jego twarz która skierowała się w moją stronę znów zaczęły lecieć mi łzy. . Takumi wystraszył się i szybkim krokiem podszedł do mnie wtulajac mnie w swój fartuszek.

-Ahh mała z ciebie beksa.- Uśmiechnął się lekko i dodał -  tym razem czemu płaczesz Shinji?

- Ja myślałem.. że mnie zostawiłeś .. Nie było cię w łóżku ani w pokoju.. przestraszył sie ze to wszystko to tylko wielka pomylka..

-Nie pamiętasz co ci wczoraj powiedziałem?  Nie puszczę cię  nigdzie bo cię kocham i nic tego nie zmieni.

Odsunal mnie lekko od siebie i czułe pocałować w czoło. Czułem się jak bym dostał drugie lepsze życie. . Życie które dzięki Takumiemu jest jak raj..

środa, 19 marca 2014

"Niekończące się życie"

Część - 15

Nie biegł za nami ale dość długo wykrzykiwać jego imię. Zacząłem skręcać a jakiś uliczki, w końcu ze zmęczenia zatrzymałem się w jednej z nich gdzie nikogo nie było. Odwróciłem się do Takeru i zobaczyłem jego przerażoną minę. Nie myśląc nic więcej po prostu szybko podszedłem do niego i przytuliłem go najmocniej jak umiałem.
- Takeru jest okej! Uciekliśmy mu nic już się nie dzieje! Możesz być spokojny.. Nic się nie stało..
Takeru wyprostował się i odpowiedział z uśmiechem:
- Masz racje! Dziękuje, że mnie stamtąd zabrałeś! 
Po czym odwzajemnił mój uścisk i dodał:
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
Trzymaliśmy się swoich objęć jeszcze przez chwilę.
- Idziemy do domu? - Zapytałam cicho.
- Tak chodźmy już, czeka nas jeszcze praca. - odpowiedział spokojnie.
Wolnym krokiem doszliśmy do domu zjedliśmy małą kolacje i wyruszyliśmy do pracy. Przez całą drogę Takeru milczał a ja nie wiedziałem jak zapełnić tą cisze. W pracy zaś było dość normalnie, mieliśmy tylko bardzo dużo zajęć przez co nie byłem w stanie spokojnie z nim porozmawiać. Przez cały czas zamartwiałem się na zapas. W takich chwilach jestem mu najbardziej potrzebny a nie mogę zamienić z nim paru słów, to bolało mnie najbardziej. Gdy w końcu skończyliśmy pracę powoli udaliśmy się do domu.
- Takeru..?
- Tak?
- .. Może zrobimy coś pysznego na kolacje? - wydusiłem z siebie po dłuższym namyśle.
- Możemy.. tylko nie mamy już dużo rzeczy w lodówce.
- To chodź wstąpimy jeszcze do sklepu - dodałem z uśmiechem na twarzy.
- Okej, a co byś pysznego chciał zjeść? - dodał zmieniając swój wyraz twarzy z zamyślonego na wesoły.
- Hmm.. może ty coś wymyślisz..? 
- Myślę, że w drodze do sklepu wymyślę coś dobrego.
Po tej rozmowie dziwny wyraz twarzy Takeru zniknął a on sam rozmawiał ze mną tak jak zazwyczaj. W pierwszym momencie bardzo się ucieszyłem ale po dłuższym zastanowieniu bałem się że może to być tylko kłamstwo, że uśmiech na twarzy mógł by być maską którą założył, bym nie musiał się martwić. Doszliśmy do sklepu, a ja nie mogąc wytrzymać złapałem Takeru za rękę i zatrzymaliśmy się przed wejściem do sklepu.
- Takeru czego mnie okłamujesz..?! Dlaczego uśmiechasz się do mnie fałszywie? Nie chce takiego uśmiechu! Nie chce być przez Ciebie okłamywanym! - Spuściłem głowę w dół i powoli puszczałem rękę Takeru. - Mieliśmy być wobec siebie szczerzy.. Ja naprawdę nie rozumiem czemu boisz się mi powiedzieć wszystkiego..
Takeru przysunął się bliżej, powoli przytulił mnie i ściskał coraz mocniej.
- Ja.. przepraszam.. przepraszam! Masz racje boje się mówić ci to wszystko.. boje się bo nie chcę byś zamartwiał się tak jak ja. Nie chcę byś czuł się tak jak ja w tej chwili. - Odsunął się trochę spojrzał na moją złą minę i mówił dalej - Wychodzi, że jestem aż za bardzo nadopiekuńczy. - dodał śmiejąc się i drapiąc z tyłu głowy.
- Taak..
- Naprawdę przepraszam, nie bądź już zły, proszę..
- Nie będę, ale masz mi powiedzieć dlaczego byłeś taki dziwny.
- Po prostu boje się konsekwencji dzisiejszego spotkania z ojcem. Widział nas razem a co za tym stoi wie, że pewnie mieszkam z tobą. Zapewne widział też jak się całowaliśmy przez co jeszcze bardziej martwię się o Ciebie, sam już nie wiem co mam robić. Najchętniej schował bym Cię gdzieś głęboko i zamknął by nie stała Ci się żadna krzywda, lecz niestety nie jest to niemożliwe. - Złapał mnie za rękę i uśmiechnął się. - Chodź mieliśmy zrobić zakupy.
Nie wiedziałem co mam powiedzieć ale byłem szczęśliwy i nie potrafiłem dłużej trzymać tego złego wyrazu który wcześniej gościł moją twarz. Zrobiliśmy małe zakupy a Takeru doszedł do wniosku, że zrobi pyszne spagetti. W drodze do domu baliśmy się spotkać ojca Takeru, ale na szczęście nie trafiliśmy na niego. Weszliśmy do domu zrobiliśmy zaplanowane spagetti i rozmawiając jak zawsze zjedliśmy je ze smakiem. Po kolacji postanowiliśmy obejrzeć jakiś film, zabraliśmy na kanapę ciepły koc, usiedliśmy blisko siebie i włączyliśmy jakąś komedie. Oboje nie byliśmy miłośnikami horrorów i romansów na ekranie, więc wybraliśmy coś odstającego od tych dwóch rodzajów filmów. Byłem zmęczony tym całym dniem, więc szybko zasnąłem opierając się o ramię Takeru. Czułem tyko jak jego dłoń cały czas ocierała się o moją rozgrzewając ją przy tym, robił to pewnie przez to, że miałem strasznie zmarźnięte dłonie. Rano obudziłem się z głową na poduszce, od razu zacząłem szukać dookoła Takeru. Nigdzie go nie było więc szybko wstałem i otarłem oczy dłońmi. Miałem świetny humor i całkiem zapomniałem o wczorajszym wydarzeniu. Złożyłem koc w kostkę i poszedłem poszukać Takeru, zbliżając się do kuchni ktoś zadzwonił dzwonkiem do drzwi. Szybko cofnąłem się i je otworzyłem, na dworze było strasznie jasno więc przetarłem oczy jeszcze raz by wyraźniej zobaczyć kto stoi za drzwiami. Przed sobą zobaczyłem ojca Takeru, zatkało mnie, nie wiedziałem co myśleć, a co dopiero zrobić.
- Czy mogę porozmawiać z Takeru?
- Przepraszam, Takeru tu nie ma!
Jak najszybciej chciałem zatrzasnąć mu drzwi przed nosem, lecz on podłożył nogę między drzwiami blokując mi zamknięcie.
- Wiem, że on tu jest. Możesz go zawołać?
- Nie! - Dalej próbowałem zamknąć drzwi popychając jego nogę swoją.
- Takeru wychodź! Wiem, że tu jesteś!
Siłowałem się z nim jeszcze przez jakiś czas, w końcu usłyszałem jak Takeru zbiega po schodach. Odwróciłem się w jego stronę i wykrzyczałem
- Nie podchodź tu!!
- Ren co się dzieje?!
- Takeru to ty?! Wiem, że tam jesteś! - zaczął krzyczeć jeszcze głośniej i napierał na drzwi jeszcze bardziej. 
Takeru nie pytając się o nic więcej, podbiegł do mnie najszybciej jak umiał i gwałtownie otworzył drzwi.
- Czego chcesz?! Jeżeli masz zamiar nękać mnie tak dalej a przez to sprawiać przykrość Takeru, to po prostu powiedz co masz powiedzieć i odejdź! - Takeru był tak wściekły, że bałem się by nie doszło do rękoczynów.
- Ja.. ja chcę Ciebie! Tak naprawdę nie jestem twoim prawdziwym ojcem, byłem tylko jednym z kochanków twojej mamy. Wmówiła Ci, że to ja nim jestem bo nie chciała byś poznał swojego prawdziwego ojca, pewnie miała ważny powód. Lecz o mnie też za wiele nie wiedziała. Gdy spotkałem Cię po raz pierwszy wiedziałem, że wyrośniesz na dojrzałego mężczyznę. Czekałem tyle czasu aż wydoroślejesz i w końcu tak się stało, obserwowałem Cię przez tak długi okres. Chodź ze mną, razem będziemy szczęśliwi, musisz tylko przejść przez drzwi.  
Takeru stał jak głaz, nawet nie drgnął. A ja słysząc jak daje propozycje Takeru do odejścia ode mnie, nie wiedziałem czy mam płakać czy zrobić cokolwiek innego. W tej chwili mogłem go stracić, nigdy nie myślałbym, że miało by się to stać w takich okolicznościach. W przypływie tych wszystkich myśli i emocji popchnąłem Takeru w bok póki jeszcze nic nie powiedział i zatrzasnąłem szybko drzwi zamykając je  na zamek. W tej chwili moje serce biło tak mocno i szybko, że nie potrafiło się choć na chwile uspokoić. Chwilowo oparłem się o drzwi i odetchnąłem z ulgą. Takeru w tym czasie dalej stał jak wryty nie mówiąc nic a nawet się nie poruszając. Szybko podszedłem do niego położyłem dłonie na policzkach i uniosłem jego spuszczoną buzie do góry. 
- Takeru już jest okej - powiedziałem z lekkim uśmiechem,  patrząc na jego przestraszone oczy.
Takeru popatrzył chwile na mnie i gwałtownie objął, wtulając twarz w moje lewe ramię.
- Przepraszam.. to ja miałem Cie przed nim ochronić a wyszło na odwrót..
- Nie martw się tym, czasem i ja muszę zrobić coś dla Ciebie. - Zaśmiałem się lekko i pogłaskałem Takeru po głowie. - Ale wiesz... zamknąłem te drzwi przede wszystkim bo nie chciałem byś z nim poszedł, może to strasznie egoistyczne ale naprawdę bałem się, że to zrobisz. Bałem się ze zostawisz mnie samego.. 
- Nigdy bym Cie nie zostawił! - wykrzyczał puszczając mnie z objęcia. - Nie ma mowy żebym to zrobił! Przecież wiesz jak mocno Cię kocham.
- A jeżeli odszedł byś właśnie z powodu miłości do mnie? Stojąc i słuchając co ten facet gada uświadomiłem sobie ze nawet jeśli mnie kochasz możesz odejść .. Nie chce tego ! Strasznie się tego boje! Obiecasz mi, że nigdy, przenigdy mnie nie opuścisz ? Że będziemy wszystkie problemy rozwiązywać razem zostając u swego boku ? Obiecujesz ?
- Tak!! Obiecuje! I naprawdę cieszę się, że mi to mówisz. - Zbliżył swoją twarz do mojej, popatrzył prosto w oczy z lekkim uśmiechem i widząc jak moja twarz robi się czerwona pocałował w usta.

piątek, 14 marca 2014

"Niekończące się życie"

Część - 14

Zatrzymał się przy wyjściu ze szkoły, odwrócił się do mnie i z poważna miną powiedział:
- Przepraszam, że na ciebie krzyknąłem ale gdybym tego nie zrobił mogło by ci się coś stać. Naprawdę przepraszam!
- Takeru.. nie chodzi o to.. Skąd wiesz, że to akurat ten chłopak napisał list? I co było w nim napisane?
- Widziałem jak się ciągle koło ciebie kręcił i widziałem wczoraj jak chował właśnie ten list do książki. Nie byłem pewny do kogo był ale zapamiętałem dobrze jego wygląd więc jestem w 100% pewien, że był jego. Co do treści listu, przepraszam ale nie powiem ci.. proszę nie bądź na mnie zły.. po prostu nie chce byś znowu miał przez to złe myśli..
- Jesteś strasznie nadopiekuńczy Takeru.. – powiedziałem z naburmuszoną miną.
- hehe naprawdę przepraszam ale jak widzisz już taki jestem. – uśmiechnął się szeroko.
- Takeru! Nie boli cię ręka, może powinniśmy to czymś przemyć.
- Niee to nic takiego, to tylko małe zadrapania. Nic mi nie jest – powiedział radośnie złapał mnie za rękę i wyprowadził ze szkoły – dzisiaj sobie odpuścimy z lekcjami, w końcu było by tam trochę niezręcznie. – dodał z uśmiechem dalej prowadząc mnie za rękę jak małe dziecko które mogło by po drodze się zgubić. 
-Może kupimy coś do jedzenia i pójdziemy do parku. - dodał Takeru.
-Ymm - pokiwałem głową na tak z uśmiechem na twarzy.
Poszliśmy do sklepu kupiliśmy kilka gotowych kanapek i coś do picia. Doszliśmy do parku i usiedliśmy na ławce która była dość blisko głównej bramy. Spokojnie zajadaliśmy drugie śniadanie rozmawiając i śmiejąc się z różnych rzeczy. Było już dość zimno w końcu był już początek zimy, więc gdy tylko zrobiło się nam chłodno postanowiliśmy pójść na zakupy. Udaliśmy się do centrum handlowego, gdzie zobaczyłem uroczą muffiniarnię. Widząc ją moja twarz przybrała minę zachwytu. Była dość duża, znajdowały się tam małe okrągłe stoliki i podobne do nich krzesła. Na ścianach powieszone były małe kolorowe obrazki babeczek, na jednej z największych ścian namalowany był krajobraz jak z bajki, małe króliczki na polanie przyodziane promieniami słońca. Wszystko wyglądało po prostu uroczo, pierwszy raz widziałem taką kawiarnię.
- Ren, może chcesz tam wejść? - powiedział uśmiechając się.
- A nie będzie to dziwnie wyglądało..?
- Czego tak mówisz..? Chodź idziemy, kupimy sobie muffinki.
Złapał mnie za rękę i ciągnął za sobą. Takeru idąc z przodu nie widział uśmiechu który właśnie przyodział moją twarz, byłem zadowolony ale z drugiej strony trochę się wstydziłem.. Siedziały tam same pary.. Lecz jemu to nie przeszkadzało, ciągnął mnie dalej i gdy w końcu weszliśmy i kupiliśmy dwie muffinki, po chwili Takeru spytał:
- Może usiądziemy..?
- Niee..! - Złapałem go szybko za rękę i wyprowadziłem z lokalu. - Chodź pójdziemy się przejść! 
Gdy w miedzy czasie spojrzałem na minę Takeru ciągnącego się za mną, zobaczyłem na jego buzi szeroki uśmiech, lewą rękę położoną na brzuchu i usłyszałem ciche chichotanie. Zatrzymałem się natychmiast i dopiero w tym momencie uświadomiłem sobie, że moja twarz jest cała zarumieniona. Odwróciłem ją lekko w inną stronę i spytałem Takeru:
- Takeru.. z czego się śmiejesz..?
- Niee to nic ważnego.. - odpowiedział dalej chichotając pod nosem.
- Śmiejesz się ze mnie, prawda..? - dodałem z naburmuszoną miną.
- No może trochę.. - dalej uśmiechał się lekko. - Czemu tak szybko wyszedłeś z tej muffiniarni? 
- Tam siedziały same pary..? Było mi tak strasznie niezręcznie.. Po prostu chciałem stamtąd szybo wyjść.. - Powiedziałem z zawstydzoną miną.
Po tym Takeru zaczął chichotać coraz głośniej. Gdy uspokoił się trochę, złapał mnie za rękę i zaprowadził do męskiej łazienki gdzie nikogo nie było. Pociągnął mnie jeszcze trochę do oddzielonej toalety, uśmiechnął się lekko.
- Takeru po co mnie tu zaciągnąłeś.. ?
- Jak myślisz.. ? - Prawy kącik jego ust podniósł się ku górze a sam oparł rękę na ścianie tuż za mną przybliżając się twarzą bardzo blisko mojej. - Ren mówiłeś wcześniej, że mnie kochasz, nieprawda.. ? 
- Taak.. 
- Więc jeżeli kochamy się nawzajem to jesteśmy w związku, prawda.. ? 
- Ymm..
- Więc dlaczego wstydzisz się chodzić ze mną do miejsc dla par ?? - dodał przybliżając twarz coraz bliżej mojej.
- Bo.. bo przecież nie jesteśmy normalną parą - dodałem troszkę odważniejszym tonem odwracając lekko głowę w prawą stronę. 
- I co z tego, kochamy się, uprawiamy seks, całujemy się, mieszkamy razem, śpimy w jednym łóżku czy to nie wystarczy by dorównać tym wszystkim "normalnym " parom ?! - Złapał moją twarz dłońmi kierując ją w stronę swojej.
- dobrze, już dobrze tylko nie wykrzykuj tego tak głośno, jesteśmy w miejscu publicznym a na dodatek w toalecie gdzie powinna być tylko jedna osoba.. - Zrobiłem się cały czerwony i panicznie odwracałem głowę w boki.
Takeru zaśmiał się lekko, pocałował w usta, uśmiechnął się i zaczął całować coraz bardziej namiętnie. Zsunęliśmy się po ścianie na podłogę, wsunął swoją rękę pod moją bluzkę i zaczął lekko gładzić i podszczypywać sutki dalej całując mnie bardzo namiętnie. Nie byłem w stanie mu się oprzeć i odepchnąć, moje ręcę i całe ciało zrobiły się jak z galarety. Zrobiłem się twardy a Takeru widząc to od razu zaczął ściągać moje spodnie. Nagle usłyszeliśmy, że ktoś wszedł do łazienki. Strasznie się przestraszyłem i nie wiedziałem co mam zrobić. Takeru zbliżył usta do mojego ucha i wyszeptał z uśmieszkiem na twarzy
- Jeżeli nie chcesz by ktoś cię usłyszał to lepiej zakryj buzie.
Byłem w lekkim szoku z powodu okoliczności i nie zakryłem ust tak jak Takeru mówił. Jego dłonie zsunęły się niżej, zaczęły ocierać mojego penisa, w pewnym czasie zrobiły to kilka razy mocniej po czym wydałem z siebie nieoczekiwane dźwięki:
- Ahhh ! - szybko zakryłem usta uświadamiając sobie że gdzieś obok stoi obcy mężczyzna.
Takeru nie przestawał, robił to coraz szybciej i mocniej a ja ściskałem buzie dłońmi tak mocno, że zaczynała mnie boleć, starałem się tłumić jak najwięcej dźwięków lecz przy Takeru było to naprawdę trudne. W końcu doszedłem, a mężczyzna chyba wyszedł. 
- Chyba nie będziemy robić tutaj więcej, nie ? - Zapytał Takeru.
Spojrzałem na niego ze zła miną, a jego kąciki ust od razu opuściły się jak u małego dziecka które dostało kare od rodziców. Złapałem za papier wiszący koło, po czym złapałem ubrudzoną dłoń Takeru i wytarłem porządnie. Później wytarłem swój brzuch ubrałem się, złapałem za reklamówkę z babeczkami i podnieśliśmy się razem z podłogi. Otworzył drzwi i wyszedł tyłem nie patrząc czy ktoś tam jest. Gdy i ja wyszedłem zobaczyłem mężczyznę który z wielkimi oczami wpatrywał się w nas jak głaz. Takeru widząc po mojej minie, że coś jest nie tak, odwrócił się. Widząc mężczyznę szybko złapał mnie za rękę i wybiegł z łazienki ciągnąc mnie za sobą. Biegliśmy tak przez całe centrum aż do wyjścia, w miedzy czasie Takeru odwracał się i śmiał szeroko a ja razem z nim. Gdy tylko przekroczyliśmy drzwi wyjściowe zatrzymaliśmy się zdyszani i odwróceni w swoje strony. Popatrzyliśmy przez chwilę na siebie i w pewnym momencie wybuchnęliśmy śmiechem, tak jak by to wszystko było jakąś zabawą. Uspokoiliśmy się po czym Takeru złapał mnie za rękę i dodał:
- To może będziemy już powoli wracać? Musimy iść jeszcze dzisiaj do pracy.
- Tak, chodźmy już do domu. Może po drodze zjemy muffinki?
- Jasne.
Wyciągnąłem muffinki, wyrzuciłem reklamówkę do pobliskiego kosza i powoli zaczęliśmy kierować się w stronę domu, zajadając się babeczkami.
- Takeru obiecasz mi że już nie będziemy robić tego w takich miejscach..? - wymamrotałem.
- Dlaczego? Nie było fajnie?? - Zaczął chichotać się pod nosem patrząc w moją stronę.
- A jeśli przyłapie nas na tym ktoś kogo znamy..? 
- Przecież nic się nie stanie i tak większość osób wie, że jesteśmy razem. Nawet twoja ciocia wie. - dodał uśmiechając się
- Ale to i tak jest strasznie krępujące gdy ktoś może stać za ścianą, a my będziemy robić takie rzeczy. - odpowiedziałem z wzrokiem skierowanym w dół.
Takeru stanął przede mną, złapał mnie za ramiona przyciągnął do siebie i zaczął całować. Robił to coraz namiętniej, a ja wiedząc, że stoimy na środku ulicy nie umiałem mu się oprzeć było tak samo jak w łazience. Nagle przestał popatrzył na mnie z uśmiechem na twarzy i powiedział:
- Widzisz, nawet jeżeli mówisz że tego nie chcesz to i tak jak zatrzymam cię na środku ulicy i zacznę całować to się nie opierasz. To zupełnie jak byś tego chciał ale nie chciał się do tego przyznać.
Nie miałem pojęcia co mam powiedzieć, bo Takeru powiedział prawdę, zupełnie jak by czytał mi w myślach. Chce być całowanym przez niego ale boje się do tego przyznać. 
- Chodź może stąd pójdziemy bo wszyscy sie na nas patrzą. - Powiedział dalej uśmiechając się do mnie.
Zapał mnie za rękę i zaczął powoli biec patrząc tylko na mnie.
-Take..!! - Nie zdążyłem dokończyć.
A on wpadł na mężczyznę w garniturze który od jakiejś chwili wpatrywał się na nas jak oniemiały. Upuścił teczkę a Takeru szybko podniósł ją i zaczął zbierając dokumenty z posadzki. W tym czasie ja uświadomiłem sobie, że jest to mężczyzna który wygląda tak jak tata Takeru. Patrzyłem się na niego przez cały czas, nie mogłem uwierzyć że właśnie teraz go spotkaliśmy, a sam Takeru właśnie znajduje się między mną a nim. Byłem pewien też że widział jak się całowaliśmy. Moje serce zaczęło łomotać a ja nie wiedząc co zrobić złapałem za rękę Takeru który wypuścił teczkę. Zacząłem biec razem z nim ale Takeru nie chciał ustąpić i zaczął się wyrywać.
- Ren czego biegniesz?!
Lecz gdy zobaczył twarz mężczyzny który tam stał po prostu biegł za mną, nic więcej nie mówiąc. Mężczyzna po jakimś czasie zaczął krzyczeć:
- Takeru! Stój!
Nie biegł za nami ale dość długo wykrzykiwał jego imię. Zacząłem skręcać w jakieś uliczki, w końcu ze zmęczenia zatrzymałem się w jednej z nich gdzie nikogo nie było. Odwróciłem się do Takeru i zobaczyłem jego przerażoną minę. Nie myśląc nic więcej po prostu szybko podszedłem do niego i przytuliłem go najmocniej jak umiałem.
- Takeru jest okej! Uciekliśmy mu, nic już się nie dzieje! Możesz być spokojny.. Nic się nie stało..
Takeru wyprostował się i odpowiedział z uśmiechem
- Masz racje! Dziękuje, że mnie stamtąd zabrałeś! 
Po czym odwzajemnił mój uścisk i dodał:
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.