Część - 2
Wystarczyły tylko pierwsze słowa bym rozpoznał go po głosie.
Biegnąc do szkoły najszybciej jak umiałem zdałem sobie sprawę, że to naprawdę
był ten chłopak. Pełen niewiary zrobiłem się cały czerwony a serce zaczęło drżeć. Nie byłem świadomy nawet tego czy
biegnę w dobrą stronę. Jednak po pełnym zastanowieniu się i całkowitemu
zmęczeniu stanąłem zdając sobie sprawę z tego że pobiegłem za daleko. Raptownym
krokiem odwróciłem się w stronę szkoły i szybko dobiegłem do głównej bramy.
Biorąc głęboki wdech zacząłem po woli podążać przez podwórze szkoły kierując
się do głównego wejścia. Spokojnie wszedłem do klasy, usiadłem w ławce i zdając
sobie sprawę z tego, że znam jego imię zrobiłem się cały podenerwowany. Przez
całą pierwszą lekcje myślałem tylko o tym co się stało, nie mogłem
skoncentrować się na niczym innym. Po pierwszej lekcji wyszedłem z sali do
łazienki, przemyłem twarz myśląc, że to choć trochę odświeży mój umysł.
Wracając do klasy na drugą lekcje zobaczyłem bardzo znajomą sylwetkę. Chłopak
który wydawał mi się znajomy patrzył przez okno jak by czegoś szukał.
Przyglądając mu się jeszcze chwile, zobaczyłem kąt jego twarzy. Gdy tylko
uświadomiłem sobie, że tym chłopakiem okazał się być Takeru, szybkim ruchem
zabrałem swój plecak z ławki i jak najszybciej próbowałem wybiec z sali, by
mnie nie rozpoznał. Jednak to się nie udało, chłopak wybieg za mną i zaczął krzyczeć:
- Ren zatrzymaj się,
proszę!
Jednak oprócz tego,
że zrobiło mi się ciepło na sercu słysząc jego głos, nie zważałem na to co
mówił. Przez całą drogę biegłem najszybciej umiałem. Gdy w końcu dobiegłem do
domu, jak zwykle nikogo oprócz mnie w nim nie było, rzuciłem plecak przy
wejściu. Tracąc ochotę na cokolwiek, położyłem się na łóżku. Nie myśląc o
niczym po prostu zasnąłem. Budząc się o 3 w nocy nie wiedziałem co ze sobą
zrobić. Zacząłem myśleć o tym co wczoraj zaszło. Kompletnie straciłem ochotę by
iść do szkoły. Po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, że zostawiłem w szkole na
ławce książkę, ale to, że nie mam tej książki było najmniej ważne w tej chwili.
Bardziej martwiło mnie to jak mam iść do szkoły. Tak strasznie nie chciałem na
niego wpaść, a jeszcze ten fakt, że chodzimy razem do klasy jest dla mnie
najgorszy w całym życiu. Tak strasznie było mi wstyd patrzeć mu w oczy,
wiedząc, że słyszał wszystkie moje krzyki przez wakacje i to, że dzięki niemu
naprawdę się uspokajałem. To wszystko było dla mnie naprawdę ciężkie do
zniesienia. Ja człowiek który od dziecka nie myślał o niczym i o nikim innym
niż tylko o tym, że jest tu niepotrzebny. A teraz raptem wstydzę się i boje
spojrzeć w oczy chłopakowi który jest jak innych tysiąc ludzi spotkanych przez całe
moje życie. Dla mnie jest to to bardziej bolesne niż rany na rękach. Zdając
sobie z tego sprawę próbowałem sobie jakoś ulżyć przez następne rany na
nadgarstku. Leżąc przez całą resztę nocy, doszedłem, że odpuszczę sobie na
jakiś czas szkołę. Nie miałem nawet ochoty opuszczać domu a co jeszcze iść do
klasy w której będzie Takeru. W końcu wyszło, że przeleżałem cały dzień.
Zbliżała się godzina 18 a ja leżąc na łóżku przy otwartym oknie usłyszałem
kroki dochodzące z mojego podwórka. Wyglądając lekko przez okno zauważyłem
dochodzącego do drzwi domu Takeru trzymającego w ręku książkę. Nagle zadzwonił
dzwonek, oczywiście ja nawet nie miałam zamiaru schodzić na dół. Dalej
wyglądałem z okna chłopaka który stał przy drzwiach i dzwonił do drzwi. Lekko
wystraszony położyłem się na łóżku i przysłuchiwałem się dzwonkowi. Chłopak nie
ustawał, ciągle stał pod drzwiami i dzwonił. Zaczynałem rozmyślać czy nie
powinienem zejść i otworzyć. Zaczynało robić się ciemno a on nadal stał przy
drzwiach. Nie wiedząc co zrobić siadłem na schodach przed drzwiami.
Przysłuchiwałem się co robił. Nagle usłyszałem odgłos opierania się o drzwi,
podszedłem bliżej i po cichu siadłem na podłodze. Nagle Takeru ze zmęczeniem
wymówił podniosłym głosem
-Wiem, że tam jesteś. Dlaczego mi nie otworzysz? Dlaczego
ode mnie uciekasz? Naprawdę się o ciebie martwię. Chce wiedzieć, że na pewno
nic ci się nie dzieje, że wszystko jest w porządku.
Nagle zrobiłem się
cały czerwony a serce zaczęło mi bić jak oszalałe. Po kilku sekundach chłopak
dodał
– Nie poddam się! Będę walczył! Będę przychodził tu dotąd aż
w końcu otworzysz mnie wpuścisz!
Chłopak szybkim ruchem uciekł z pod drzwi, a ja siedząc na
podłodze cały czerwony próbując uspokoić swoje serce nie miałem siły nawet by
wstać i wrócić na górę do pokoju. W końcu doszło do tego, że zasnąłem na
podłodze. Budząc się koło 7 rano byłem totalnie przeziębiony. Przez cały
poranek chodziłem tylko z chusteczkami w ręku. Gdy zbliżała się 18 zarzuciłem
na siebie koc i usiałem na poduszce koło drzwi wyczekując Takeru. Gdy w końcu
usłyszałem go dochodzącego do drzwi zrobiło mi się jakoś lżej na sercu. Chłopak
dzwonił tak długo jak wczoraj. Gdy po jakimś czasie przestał dzwonić moje
przeziębienie dało się we znaki. Przez to że nie było wcale tak ciepło pod tym
kocem a ja byłem przeziębiony kichnąłem, cały zrobiłem się czerwony ze wstydu.
Takeru opierając się o drzwi powiedział
- Wiedziałem, że tam
jesteś.
Moje serce zaczęło
walić jak oszalałe nie wiedziałem jak je powstrzymać. Nagle Takeru dodał
jeszcze
- Przeziębiłeś się?
To dlatego nie chodzisz do szkoły? Uff a już myślałeś, że opuszczasz szkołę
przeze mnie. Proszę otwórz drzwi, przecież nic ci nie zrobię chciałem tylko
oddać ci książkę. Czego nie dajesz szansy poznania się? Tak bardzo chciałbym
poznać cię lepiej. Przez te całe wakacje przychodziłem tu bo tak strasznie się
martwiłem, nie chciałem by ci się coś stało. Moja mama zna twoich rodziców,
mówiła, że prawie w ogóle nie ma ich w domu a ty zawsze zostajesz w domu sam i
nigdy nie wychodzisz. Wiem, że tylko udajesz chłopaka z którym nie warto się
zadawać. Wiem, że na pewno w środku jesteś miłym chłopakiem który potrzebuje
mieć kogoś koło siebie. Chce stać się dla ciebie kimś ważnym. Cały zapłakany
wydusiłem z siebie
- Wcale mnie nie
znasz! Nie wiesz jaki jestem na prawdę! Nie chce mieć nikogo kto mógłby stać
się dla mnie bliski! Ja nie chce już tak cierpieć.
Takeru zaskoczony wykrzyczał:
- Proszę otwórz
drzwi!
Nie wiedząc co robię otworzyłem je. Gdy to zrobiłem
usłyszałem tylko spadającą książkę na ziemie i kroki Takeru wbiegającego do
domu który po krótkim czasie objął zapłakanego mnie. Moje serce zaczęło walić
ale łzy dalej leciały jak by nie miały końca. Takeru chcąc mnie uspokoić zaczął
powoli głaskać mnie po głowie i szeptać do ucha
- Ren, proszę nie
płacz już.
Gdy tylko to
usłyszałem łzy które dopiero co nie chciały ustać nagle przestały spływać po
mojej czerwonej twarzy. Gdy troszkę się uspokoiłem Takeru znowu zaczął szeptać
mi do ucha
- Chodź usiądziemy na
kanapie.
Oddany jego ciepłym
ramionom zgodziłem się bez dłuższego namysłu. Takeru trzymając mnie zaprowadził
do salonu na kanapę, powoli usadził i sam siad obok trzymając mnie ręką. Powoli
ją zabrał, patrząc mi prosto w oczy powiedział
– Czego unikasz
mojego wzroku?
Skrępowany
odpowiedziałem:
– Nie unikam.
- To popatrz mi
prosto w oczy.
Po tych słowach już całkiem nie wiedziałem jak się zachować,
nie chciałam się przyznać, że boje się mu spojrzeć w oczy. Nie chciałem żeby
wiedział, że już stał się kimś ważnym w moim życiu, nie chciałem by o tym
wiedział. Łzy znów same zaczęły mi lecieć to było takie upokarzające. Nie
chciałem pokazywać mu się z takiej strony. Raptownie wstałem i próbując uciec
do siebie do pokoju wykrzyczałem
- Idź sobie!
Jednak chłopak był bardziej czujny niż przypuszczałem. Zanim
zdążyłem zrobić krok Takeru złapał mnie za rękę przyciągając mnie do siebie
wylądowałem na jego kolanach. Cały czas ściskał mnie najmocniej jak umiał.
Raptem wydusił z siebie
- Ren proszę,
przestań płakać. Nie chce byś płakał przeze mnie.
Gdy zacząłem się już
uspokajać, łzy przestały lecieć ale serce nadal biło jak oszalałe. Było mi tak
wstyd, byłem pewien, że Takeru czuje jak mocno i szybko bije mi serce. Nagle
dodał:
- To przeze mnie bije
ci tak serce? Jestem szczęśliwy. Wiedząc, że jednak jestem dla ciebie choć
troszkę inni niż wszyscy.
Po tych słowach
zrobiłem się cały czerwony. Takeru kładąc ręce na moje ramiona zaczął patrzeć
na moje czerwone policzki ja od razu zacząłem panicznie się odwracać. Ręce
Takeru raptem wylądowały na moich policzkach trzymając moją twarz na przeciw
swojej. Nie potrafiłem wytrzymać tej presji i zamknąłem oczy.
- Nie zamykaj oczu.
Proszę. Nie chce byś unikał mojego wzroku.- powiedział
Zacząłem kiwać głową
na nie.
- To sam je otworzę.
Nie wiedziałem co się dzieje nagle poczułem dotyk czegoś
niesamowicie ciepłego na swoich ustach. Szybko otworzyłem oczy. Po ujrzeniu
Takeru całującego moje usta szybko odskoczyłem lądując na podłodze. Nie
potrafiłem się uspokoić, mój oddech zrobił się tak strasznie ciężki. Gdy nagle
Takeru dodał z lekkim uśmiechem na twarzy
- Mówiłem, że sam ci
je otworze.
Po tych słowach szybko
wstałem odrzucając koc ze swoich ramion i szybko pobiegłem do pokoju. Po tym
jak zamknąłem drzwi swojego pokoju na klucz Takeru nic nie powiedział. Dopiero
po pięciu min wykrzyczał z salonu:
- Zostawiam ci
książkę! Jutro też przyjdę zobaczyć czy wyzdrowiałeś! Dbaj o siebie!
Po tych słowach usłyszałem tylko zamykające się drzwi. Przez
kilka minut zadawałem sobie tylko pytanie "co się właśnie stało?"
trzymając swoje usta. Przez całą noc myślałem tylko o tym co się stało leżąc na
łóżku czerwony jak burak. Przez tą noc uświadomiłem sobie, że właśnie się
zakochałem.[..]
Ach to się dzieje tak szybko *o*
OdpowiedzUsuńJak ty to robisz, że tak krótki tekst tak bardzo wciąga?
Czytam dalej ~