Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 16 czerwca 2013

"Niekończące się życie"

Część - 2 


Wystarczyły tylko pierwsze słowa bym rozpoznał go po głosie. Biegnąc do szkoły najszybciej jak umiałem zdałem sobie sprawę, że to naprawdę był ten chłopak. Pełen niewiary zrobiłem się cały czerwony a serce zaczęło  drżeć. Nie byłem świadomy nawet tego czy biegnę w dobrą stronę. Jednak po pełnym zastanowieniu się i całkowitemu zmęczeniu stanąłem zdając sobie sprawę z tego że pobiegłem za daleko. Raptownym krokiem odwróciłem się w stronę szkoły i szybko dobiegłem do głównej bramy. Biorąc głęboki wdech zacząłem po woli podążać przez podwórze szkoły kierując się do głównego wejścia. Spokojnie wszedłem do klasy, usiadłem w ławce i zdając sobie sprawę z tego, że znam jego imię zrobiłem się cały podenerwowany. Przez całą pierwszą lekcje myślałem tylko o tym co się stało, nie mogłem skoncentrować się na niczym innym. Po pierwszej lekcji wyszedłem z sali do łazienki, przemyłem twarz myśląc, że to choć trochę odświeży mój umysł. Wracając do klasy na drugą lekcje zobaczyłem bardzo znajomą sylwetkę. Chłopak który wydawał mi się znajomy patrzył przez okno jak by czegoś szukał. Przyglądając mu się jeszcze chwile, zobaczyłem kąt jego twarzy. Gdy tylko uświadomiłem sobie, że tym chłopakiem okazał się być Takeru, szybkim ruchem zabrałem swój plecak z ławki i jak najszybciej próbowałem wybiec z sali, by mnie nie rozpoznał. Jednak to się nie udało, chłopak wybieg za mną i zaczął krzyczeć:
 - Ren zatrzymaj się, proszę!
 Jednak oprócz tego, że zrobiło mi się ciepło na sercu słysząc jego głos, nie zważałem na to co mówił. Przez całą drogę biegłem najszybciej umiałem. Gdy w końcu dobiegłem do domu, jak zwykle nikogo oprócz mnie w nim nie było, rzuciłem plecak przy wejściu. Tracąc ochotę na cokolwiek, położyłem się na łóżku. Nie myśląc o niczym po prostu zasnąłem. Budząc się o 3 w nocy nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Zacząłem myśleć o tym co wczoraj zaszło. Kompletnie straciłem ochotę by iść do szkoły. Po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, że zostawiłem w szkole na ławce książkę, ale to, że nie mam tej książki było najmniej ważne w tej chwili. Bardziej martwiło mnie to jak mam iść do szkoły. Tak strasznie nie chciałem na niego wpaść, a jeszcze ten fakt, że chodzimy razem do klasy jest dla mnie najgorszy w całym życiu. Tak strasznie było mi wstyd patrzeć mu w oczy, wiedząc, że słyszał wszystkie moje krzyki przez wakacje i to, że dzięki niemu naprawdę się uspokajałem. To wszystko było dla mnie naprawdę ciężkie do zniesienia. Ja człowiek który od dziecka nie myślał o niczym i o nikim innym niż tylko o tym, że jest tu niepotrzebny. A teraz raptem wstydzę się i boje spojrzeć w oczy chłopakowi który jest jak innych tysiąc ludzi spotkanych przez całe moje życie. Dla mnie jest to to bardziej bolesne niż rany na rękach. Zdając sobie z tego sprawę próbowałem sobie jakoś ulżyć przez następne rany na nadgarstku. Leżąc przez całą resztę nocy, doszedłem, że odpuszczę sobie na jakiś czas szkołę. Nie miałem nawet ochoty opuszczać domu a co jeszcze iść do klasy w której będzie Takeru. W końcu wyszło, że przeleżałem cały dzień. Zbliżała się godzina 18 a ja leżąc na łóżku przy otwartym oknie usłyszałem kroki dochodzące z mojego podwórka. Wyglądając lekko przez okno zauważyłem dochodzącego do drzwi domu Takeru trzymającego w ręku książkę. Nagle zadzwonił dzwonek, oczywiście ja nawet nie miałam zamiaru schodzić na dół. Dalej wyglądałem z okna chłopaka który stał przy drzwiach i dzwonił do drzwi. Lekko wystraszony położyłem się na łóżku i przysłuchiwałem się dzwonkowi. Chłopak nie ustawał, ciągle stał pod drzwiami i dzwonił. Zaczynałem rozmyślać czy nie powinienem zejść i otworzyć. Zaczynało robić się ciemno a on nadal stał przy drzwiach. Nie wiedząc co zrobić siadłem na schodach przed drzwiami. Przysłuchiwałem się co robił. Nagle usłyszałem odgłos opierania się o drzwi, podszedłem bliżej i po cichu siadłem na podłodze. Nagle Takeru ze zmęczeniem wymówił podniosłym głosem
-Wiem, że tam jesteś. Dlaczego mi nie otworzysz? Dlaczego ode mnie uciekasz? Naprawdę się o ciebie martwię. Chce wiedzieć, że na pewno nic ci się nie dzieje, że wszystko jest w porządku.
 Nagle zrobiłem się cały czerwony a serce zaczęło mi bić jak oszalałe. Po kilku sekundach chłopak dodał
– Nie poddam się! Będę walczył! Będę przychodził tu dotąd aż w końcu otworzysz mnie wpuścisz!
Chłopak szybkim ruchem uciekł z pod drzwi, a ja siedząc na podłodze cały czerwony próbując uspokoić swoje serce nie miałem siły nawet by wstać i wrócić na górę do pokoju. W końcu doszło do tego, że zasnąłem na podłodze. Budząc się koło 7 rano byłem totalnie przeziębiony. Przez cały poranek chodziłem tylko z chusteczkami w ręku. Gdy zbliżała się 18 zarzuciłem na siebie koc i usiałem na poduszce koło drzwi wyczekując Takeru. Gdy w końcu usłyszałem go dochodzącego do drzwi zrobiło mi się jakoś lżej na sercu. Chłopak dzwonił tak długo jak wczoraj. Gdy po jakimś czasie przestał dzwonić moje przeziębienie dało się we znaki. Przez to że nie było wcale tak ciepło pod tym kocem a ja byłem przeziębiony kichnąłem, cały zrobiłem się czerwony ze wstydu. Takeru opierając się o drzwi powiedział
 - Wiedziałem, że tam jesteś.
 Moje serce zaczęło walić jak oszalałe nie wiedziałem jak je powstrzymać. Nagle Takeru dodał jeszcze
 - Przeziębiłeś się? To dlatego nie chodzisz do szkoły? Uff a już myślałeś, że opuszczasz szkołę przeze mnie. Proszę otwórz drzwi, przecież nic ci nie zrobię chciałem tylko oddać ci książkę. Czego nie dajesz szansy poznania się? Tak bardzo chciałbym poznać cię lepiej. Przez te całe wakacje przychodziłem tu bo tak strasznie się martwiłem, nie chciałem by ci się coś stało. Moja mama zna twoich rodziców, mówiła, że prawie w ogóle nie ma ich w domu a ty zawsze zostajesz w domu sam i nigdy nie wychodzisz. Wiem, że tylko udajesz chłopaka z którym nie warto się zadawać. Wiem, że na pewno w środku jesteś miłym chłopakiem który potrzebuje mieć kogoś koło siebie. Chce stać się dla ciebie kimś ważnym. Cały zapłakany wydusiłem z siebie
 - Wcale mnie nie znasz! Nie wiesz jaki jestem na prawdę! Nie chce mieć nikogo kto mógłby stać się dla mnie bliski! Ja nie chce już tak cierpieć.
Takeru zaskoczony wykrzyczał:
 - Proszę otwórz drzwi!
Nie wiedząc co robię otworzyłem je. Gdy to zrobiłem usłyszałem tylko spadającą książkę na ziemie i kroki Takeru wbiegającego do domu który po krótkim czasie objął zapłakanego mnie. Moje serce zaczęło walić ale łzy dalej leciały jak by nie miały końca. Takeru chcąc mnie uspokoić zaczął powoli głaskać mnie po głowie i szeptać do ucha
 - Ren, proszę nie płacz już.
 Gdy tylko to usłyszałem łzy które dopiero co nie chciały ustać nagle przestały spływać po mojej czerwonej twarzy. Gdy troszkę się uspokoiłem Takeru znowu zaczął szeptać mi do ucha
 - Chodź usiądziemy na kanapie.
 Oddany jego ciepłym ramionom zgodziłem się bez dłuższego namysłu. Takeru trzymając mnie zaprowadził do salonu na kanapę, powoli usadził i sam siad obok trzymając mnie ręką. Powoli ją zabrał, patrząc mi prosto w oczy powiedział
 – Czego unikasz mojego wzroku?
 Skrępowany odpowiedziałem:
 – Nie unikam.
 - To popatrz mi prosto w oczy.
Po tych słowach już całkiem nie wiedziałem jak się zachować, nie chciałam się przyznać, że boje się mu spojrzeć w oczy. Nie chciałem żeby wiedział, że już stał się kimś ważnym w moim życiu, nie chciałem by o tym wiedział. Łzy znów same zaczęły mi lecieć to było takie upokarzające. Nie chciałem pokazywać mu się z takiej strony. Raptownie wstałem i próbując uciec do siebie do pokoju wykrzyczałem
- Idź sobie!
Jednak chłopak był bardziej czujny niż przypuszczałem. Zanim zdążyłem zrobić krok Takeru złapał mnie za rękę przyciągając mnie do siebie wylądowałem na jego kolanach. Cały czas ściskał mnie najmocniej jak umiał. Raptem wydusił z siebie
 - Ren proszę, przestań płakać. Nie chce byś płakał przeze mnie.
 Gdy zacząłem się już uspokajać, łzy przestały lecieć ale serce nadal biło jak oszalałe. Było mi tak wstyd, byłem pewien, że Takeru czuje jak mocno i szybko bije mi serce. Nagle dodał:
 - To przeze mnie bije ci tak serce? Jestem szczęśliwy. Wiedząc, że jednak jestem dla ciebie choć troszkę inni niż wszyscy.
 Po tych słowach zrobiłem się cały czerwony. Takeru kładąc ręce na moje ramiona zaczął patrzeć na moje czerwone policzki ja od razu zacząłem panicznie się odwracać. Ręce Takeru raptem wylądowały na moich policzkach trzymając moją twarz na przeciw swojej. Nie potrafiłem wytrzymać tej presji i zamknąłem oczy.
 - Nie zamykaj oczu. Proszę. Nie chce byś unikał mojego wzroku.- powiedział
 Zacząłem kiwać głową na nie.
- To sam je otworzę.
Nie wiedziałem co się dzieje nagle poczułem dotyk czegoś niesamowicie ciepłego na swoich ustach. Szybko otworzyłem oczy. Po ujrzeniu Takeru całującego moje usta szybko odskoczyłem lądując na podłodze. Nie potrafiłem się uspokoić, mój oddech zrobił się tak strasznie ciężki. Gdy nagle Takeru dodał z lekkim uśmiechem na twarzy
 - Mówiłem, że sam ci je otworze.
 Po tych słowach szybko wstałem odrzucając koc ze swoich ramion i szybko pobiegłem do pokoju. Po tym jak zamknąłem drzwi swojego pokoju na klucz Takeru nic nie powiedział. Dopiero po pięciu min wykrzyczał z  salonu:
 - Zostawiam ci książkę! Jutro też przyjdę zobaczyć czy wyzdrowiałeś! Dbaj o siebie!
Po tych słowach usłyszałem tylko zamykające się drzwi. Przez kilka minut zadawałem sobie tylko pytanie "co się właśnie stało?" trzymając swoje usta. Przez całą noc myślałem tylko o tym co się stało leżąc na łóżku czerwony jak burak. Przez tą noc uświadomiłem sobie, że właśnie się zakochałem.[..]

1 komentarz:

  1. Ach to się dzieje tak szybko *o*
    Jak ty to robisz, że tak krótki tekst tak bardzo wciąga?
    Czytam dalej ~

    OdpowiedzUsuń